Lipiec 31

Czas na obserwacje

Dzisiaj mam przymusowy dzień wolny od pracy. Mój pracodawca poniekąd zmusił mnie do wybrania starego, zaległego urlopu, który ostał mi się jeszcze z tamtego roku kalendarzowego. Ładna pogoda na dworze sprzyja wypoczynkowi, a ja, nie mając nic ciekawszego do roboty, cały czas przesiaduję na dworze, w cieniu i podglądam swoich sąsiadów. Gdy mieszka się na dużym osiedlu domków jednorodzinnych, położonych bardzo blisko siebie, niemożliwym jest zachowanie 100% dyskrecji i tajemnicy, a prywatność często bywa udziałem również osób postronnych.

Peeking through a fence knot holePaństwo Wierzchowscy, moi sąsiedzi z prawej strony, są chyba na jakichś długich wakacjach, bo od pewnego czasu w ogóle ich nie widuję na zewnątrz. Wszystkie okna ich domu są bardzo szczelnie pozamykane, rolety opuszczone. Normalnie, o godzinie 9.00 rano stary Wierzchowski już dawno kursowałby po ogródku i wymyślał sobie nowe zajęcia, a jego żona obskakiwałaby okoliczne sklepy i warzywniaki. Teraz u nich cicho.

Po mojej lewej stronie mieszka młode małżeństwo, które niedawno kupiło dom i go remontuje. Z tego, co się orientuję, sąsiad pracuje jako technolog Tczew, a jego małżonka jest nauczycielką w pobliskiej podstawówce. Teraz, z racji wakacji ona ma cały czas wolne, a jej mąż wziął urlop, żeby pilnować prac remontowych realizowanych przez znajomą mi firmę remontowo-budowlaną. Cały czas bacznie śledzę i obserwuję prace remontowe. Teraz po cichu dopinguję kładzenie płytek na schodkach prowadzących do domu.

Lipiec 23

Czas na wszystko

Obiecuję sobie, że do końca tego dnia pracy będę pracował wytrwale, dzielnie i bardzo dokładnie. Na pewno na ani minutę nie oderwę się od obowiązków zawodowych technologa, technolog Suwałki. Już raz dostałem dzisiaj małą naganę za obijanie się w trakcie pracy i wcale mi się to nie podobało. Wiem, że może trochę przesadziłem zaszywając się w kącie laboratorium i grając w gry na tablecie, ale akurat miałem trochę wolnego czasu, bo prowadzone badanie było długotrwałe. Musiałem jedynie od czasu do czasu przemieszczać bagietką w naczyniu i na tym kończyła się moja rola.

s42Niestety, kierownik laboratorium miał inne pojęcie co do tego co należy robić w wolniejszych chwilach. Po wygłoszeniu długiego kazania na temat braku odpowiedzialności i pobieraniu pieniędzy za nic zagnał mnie do mycia i suszenia wszystkich naczyń laboratoryjnych. Co z tego, że wszystko było czyste – wiadomo, że nikt nie lubi czyścić zlewek, probówek, destylatorów i innych naczyń, dlatego jest to najlepsza kara ze wszystkich możliwych.

Korzystając z nieobecności kierownika wyjąłem na chwilę palmtopa żeby się przez sekundkę odciąć od mycia. Jeszcze tylko skończę ten wpis, sprawdzę parę rzeczy w Internecie i znów powracam do czyszczenia i mieszania zawartości mojej zlewki.